Fotostory (XII)

mikakamaka 31/03/2017 09:28 15 Permalink 49

Dziś bez dłuższych wstępów, ale zaczął mi się sezon w lokalu, więc i pracy doszło sporo.
Tak właściwie to można powiedzieć, że sezon zaskoczył mnie, jak zima drogowców 😀

Miłego czytania, weekendu i słonecznej wiosny. Wracam do „Pioruna”, bo to bardzo fajna historia 😉

Piotr dochodził do siebie bardzo powoli. Przez kilkanaście minut siedział i intensywnie myślał. Wcześniej wykrzyczał złość i to pomogło mu się uspokoić i wtedy zaatakowały go myśli.  Po pierwsze okazał się słabym w działaniu detektywem. Po raz pierwszy przerosła go sprawa a to przez to, że zaangażował się emocjonalnie, zbytnio zbliżył do obiektu. Równie blado wypadł w tym zamęcie, jako mężczyzna. Unikał bliskości Zuzki, odurzył ją, pozwolił by i ona mu to zrobiła tyle, że posunęła się o krok dalej, zakorkowała mu dupsko.
Teraz siedział w bezruchu, starając się poukładać sobie w głowie wszystko i nijak nie potrafił zrozumieć Zuzki. Był wciąż oszołomiony narkotykiem, który mu zaaplikowała. Nie myślał jasno, bolała go głowa.

– Prysznic pomoże – westchnął, wstał, zatoczył się. – Kurwa mać.

Potarł twarz dłonią i bardzo wolno, krok za krokiem, co rusz podtrzymując się mebli, skierował się do łazienki. Coś zaniepokoiło go, gdy przechodził obok ściany, na której zawieszony był telewizor i półki powyżej. Postanowił sprawdzić to później, po prysznicu. Teraz pragnął tylko ożywczego działania wody.
Odkręcił kurek i gdy spuścił już z rur lodowatą wodę, wszedł pod jej strumień i zamknąwszy oczy, skierował twarz w górę. Ciepłe igiełki masowały policzki i powieki, przyjemne mrowienie rozpływało się po ciele. Otworzył usta i pił, był bardzo spragniony, jakby miał kaca.

Dopiero gdy spuścił całą ciepłą wodę z bojlera, a chłodny strumień ocucił go, w końcu oziębił, zakręcił kurek i szczękając zębami, opatulił się ręcznikiem. Ubrał puszysty szlafrok i podreptał do kuchni. Wciąż bolała go głowa, ale musiał widocznie odchorować narkotyk. Jak go przyjął? Jedynym, co przychodziło mu do głowy, był soczek. Musiał być zaprawiony, bo to ostatnie co pamiętał – wypił sok od Zuzki. Zajrzał do kosza na śmieci, bo tam wrzucił pustą butelkę.

– No jasne. – Nie zdziwił się jej brakowi. – Na wszelki wypadek zabrałaś. Też bym tak zrobił.

Nalał wody z kranu do szklanki i popijając małymi łykami, podszedł do telewizora.

– „Włącz mnie” – odczytał na głos. – Jak pani sobie życzy.

Zamarł z dłonią w miejscu przycisku z boku tafli telewizora. Drobiazg ponownie zwrócił jego uwagę. Wcześniej również, ale teraz wiedział dokładnie, na co patrzy. Była to malutka kamerka, sprytnie przymocowana do oprawki ze zdjęciem, ustawionej na półce. Nie zauważyłby jej gdyby nie to, że pedantycznie wręcz dbał o ład i porządek w mieszkaniu. Nie tolerował bałaganu, bo stan otoczenia przenosił się bezpośrednio na jasność myślenia i klarowne działanie umysłu. Był zwolennikiem minimalizmu, nie otaczał się zbędnymi bibelotami. Jedynymi ozdobnikami pomieszczenia były starannie dobrane obrazy i trzy półki na ścianie. Na nich ustawił książki, kilkanaście pamiątek z podróży i jedno zdjęcie, przedstawiające jego samego i ojca. Wydało mu się logiczne, że Zuzka wybrała właśnie fotografię. Nie rozumiał natomiast powodu, dla którego chciała go podglądać. Podejrzewał, że interesowała ją reakcja na film, dlatego ustawiła ją nad telewizorem. Miał nadzieję, że jeśli patrzyła teraz i go podglądała, to udało mu się ukryć fakt odkrycia sekretu. Czuł, że film będzie szokujący, a reakcja ma przynieść Zuzce satysfakcję. Oderwał z czarnej powierzchni samoprzylepną karteczkę i zmiął ją w palcach, rzucił na podłogę.

Wyprostował się, rozejrzał w poszukiwaniu pilota. Podłużny kształt przyciągnął jego wzrok, gdy spojrzał na kanapę, a właściwie na podłogę przed nią. Czarny plastik odznaczał się przy kremowej skórze pokrywającej mebel i jasnej, drewnianej podłodze. Piotr pomyślał, że pewnie miało to wyglądać tak, jakby spadł na ziemię przypadkowo. Przy okazji zmusiłoby to Piotra do wstania i załączenia odtwarzania ręcznie.

Oczywiście, wszystko przemyślane. – Zakaszlał, by zamaskować wkurwienie. – Miałem odkryć korek w tyłku. Żeby mi kobieta coś do dupy wkładała! – Zazgrzytał zębami, schylając się po pilota.

Wpadł z impetem w miękkie poduchy i włączył odbiornik. Momentalnie wyświetlił mu się komunikat, że pamięć USB została wykryta. Wszedł w pamięć zewnętrzną i dwukrotnie kliknął w jedyny plik zatytułowany „Dupna intryga”.
Parsknął, czując buzującą w nim złość.

– Nie doceniłam cię, Piotrze. – Ujrzał twarz Zuzki i aż zabolał go brzuch od natłoku uczuć, które zalały go równocześnie. Skrzywił się, po chwili opanował odruchy i z pozornym spokojem spoglądał w ekran. – Ale nie byłam w tym jak widać odosobniona. Rozsiądź się wygodnie, napij piwa i przegryź popcornem. Zapraszam na seans i … – Aż go zatchnęło na widok nagich piersi, gdy obnażyła się od pasa w górę, zdejmując bluzkę. – Zdobądź się na odrobinę szczerości i odwagi w stosunku do mnie.

Z uśmiechem odrzuciła materiał na podłogę. Odwróciła się tyłem do kamery i podeszła do kanapy, na której siedział on sam. Dziwnie było patrzeć na siebie tym bardziej, że znajdował się w stanie wyłączenia umysłu. Upragniona kobieta podeszła do niego i w teatralny sposób zdjęła spodnie, wypinając się ku szkiełku kamerki pupą.
Piotr odruchowo potarł kark, rozganiając dreszcz, który wpełzł mu po kręgosłupie, podnosząc temperaturę ciała.
Zuzka opadła na kolana, a jej głowa znalazła się w okolicy krocza Piotra. Patrzył na wypiętą dupkę i pasek majtek, niknący między kształtnymi pośladkami. Zuzka dobierała się najwyraźniej do jego przyrodzenia. Nie mógł spokojnie przyglądać się temu. Wcisnął pauzę odtwarzania i wstał z kanapy. Wyszedł z salonu, postanowiwszy skryć się w najmniejszym z pomieszczeń, w toalecie. Musiał pomyśleć. Chciał zrobić coś mało przewidywalnego.  Musiał być kimś, kogo pragnęła Zuzka. Zależało mu na tym i uświadomienie sobie oczywistości, wywołało gwałtowną reakcję. Zamknął się w ubikacji, opadł na opuszczony sedes i czochrając włosy, intensywnie poszukiwał rozwiązania.

– Wiem – sapnął, gdy olśnienie spłynęło na niego niespodziewanie. – Zagramy w łapki i zobaczymy, komu wpierw spuchną ręce.

Wrócił do salonu i z zapałem flegmatyka, usadowił się wygodnie na sofie. Sięgnął po piwo, pociągnął łyk. Skubnął popcorn, odstawił miskę.
Ponownie włączył odtwarzanie.

***

Zuza postanowiła wyciszyć dzwonek w telefonie i zrobić sobie dzień wolny od pracy. Miała kilka zaległych zajęć ale wiedziała, że nie jest w stanie skupić się na nich. Wolała przeprosić klientów, niż tłumaczyć się później z niezadowalających efektów własnej pracy. Perfekcjonizm był w jej zawodzie zaletą i pomagał tworzyć dzieła sztuki, zamiast zwykłych fotografii.

Teraz żuła powoli kabanosa, delektując się jego serowym smakiem. Nie miała cierpliwości, by przygotować sobie coś bardziej pożywnego. Wolała obserwować monitor tym bardziej, że Piotr nie od razu włączył odtwarzanie filmu. Rozumiała to pamiętając, jak fatalnie sama czuła się po przebudzeniu, myśląc że cierpi na skutki utylizowania przez organizm alkoholu.  Kac po tabletce gwałtu był koszmarny i utrzymywał się przez cały dzień.
Straciła Piotra z oczu na dobre pół godziny. Brał prysznic, co stwierdziła w momencie, gdy wrócił do pokoju. Widok mokrych włosów wywołał potrzebę, by zmierzwić okapujące kosmyki, powąchać go, zaciągając się wonią rozgrzanej kąpielą skóry.

Piotr odkleił od ekranu telewizora karteczkę, którą mu zadedykowała i przez moment przestraszyła się, że odkrył jej podstęp. Okazało się, że prześliznął jedynie wzrokiem, po przedmiotach ustawionych na półkach, czyniąc to pewnie odruchowo. Usiadł na kanapie, wcześniej odnalazł pilot. Wszystko działo się według obmyślonego przez nią planu. Tak jak chciała, by postępował. Teraz czekała na reakcję na film, który dla niego nagrała.
Włączył odtwarzanie, by po chwili zatrzymać film. Ponownie opuścił pomieszczenie, w wyniku czego Zuzka przygryzła wargę do krwi. Nie potrafiła siedzieć w spokoju. Wędrowała po kuchni, co chwila spoglądając na ekran. Zadziwiał ją natłok emocji, który towarzyszył jej każdorazowo, gdy sprawa dotyczyła Piotra. Zastanawiała się ile w tym wszystkim prawdziwych odruchów, a ile wyimaginowania i działania według utartych schematów. Zawsze było tak, że zafascynowana mężczyzną wyciągał po niego rękę, zrywała niczym upragniony owoc z drzewa i konsumowała. Z Piotrem sprawa wyglądała inaczej i przypominała uciekającego królika. Kuszące mięsko, obietnica przyjemności i zygzakowaty kurs ewakuacji, ze strefy nadmiaru emocji.

Wrócił do salonu, co przyjęła westchnieniem ulgi. Opadła na krzesło, podparła dłońmi głowę i wbiła w niego rozpalony wzrok. Wiedziała, że wiele będzie zależało od tego, jak Piotr zareaguje na nagrany przez nią film, choć trafniejszym określeniem byłoby to, że stworzyła reportaż z oralnego gwałtu.

– Zaskocz mnie. – Właśnie stwierdziła, że zależy jej na tym. – Proszę.

Usiadł na kanapie, upił łyk piwa, skubnął popcorn. Zirytował ją fakt, że aż tak bardzo realizował plan. Poziom sympatii dla niego opadł, był zbytnio przewidywalny. Poczuła się zawiedziona, może nawet oszukana i zła na to, że pozwoliła się podejść tej podstępnej dziwce – Nadziei. Gdy załączył odtwarzanie zbliżyła twarz do monitora, by nie przeoczyć żadnego grymasu, czy drgnięcia mięśnia twarzy. Widziała, że się podnieca. Wyraźne zgrubienie pod puszystym materiałem szlafroka przyciągało wzrok. Potarł się, może poprawił niewygodę, po czym rozszerzył uda i odrzucił szlafrok na bok.
Zuzka gwałtownie wciągnęła powietrze. Miała jego kutasa w ustach, smakowała go, czuła twardość, zaliczyła Piotra. Widok jego świadomego pobudzenia i rozmiarów, które teraz osiągnął spowodowały, że musiała docisnąć dłoń na splocie słonecznym, w gardle jej zaschło.

– Czyli nie podnieciłeś się wtedy aż tak. – Zmarszczyła brwi, pionowa zmarszczka pojawiła się między nimi.

Zmięła w ustach przekleństwo gdy Nadzieja stanęła za jej plecami i pochyliwszy się ku niej, cicho szeptała do ucha:

– Widzisz, a jednak nie zaliczyłaś go tak naprawdę. – Słodko sączyła mamiące Zuzkę słowa. – Może warto by było poznać go lepiej. Budowanie związku potrafi być piękne.
– Nie wiem, jak się to robi. – Posmutniała. – W domu dziecka nie uczą tego i nie ma gdzie podejrzeć. No ładnie. – Potarła twarz dłońmi, rozmazując misterną kreskę nad okiem. – Zaczynam do siebie mówić. Coraz mniej dzieli mnie od domu bez klamek.
– Ty nie wariujesz. – Zaśmiała się znienawidzona przez Zuzkę towarzyszka. – Zaczynasz czuć coś, na co nie masz wpływu. Boisz się tego, bo to cię osłabi i odkryje na ciosy, a niepotrzebnie.

Chciała się odgryźć, powiedzieć coś, co pójdzie Nadziei w jej wyimaginowane pięty, lecz zaniemówiła. Patrzyła jak Piotr obejmuje penisa i powolnymi ruchami pobudza się, patrząc na film. Owłosienie na ciele i coraz bardziej agresywne pociągnięcia dłonią od trzonu ku górze, podnieciły ją zwierzęcością. Poczuła również mieszaninę złości i rozczarowania. Złości, bo wyglądał na bardziej pobudzonego, niż gdy trzymała go w ustach, obejmowała palcami. Rozczarowanie przyszło chwilę później, bo robił wszystko, jak to zaplanowała. Jedną z cech, których nie tolerowała w ludziach, była właśnie przewidywalność. Nudna, pozbawiona obietnicy, nużąca wiadomym zakończeniem.
Opadła na oparcie krzesła czekając już tylko na koniec. Podziwiała unoszącą się w przyspieszonym oddechu klatkę piersiową i linię szyi, przechodzącą w krzywiznę żuchwy, gdy odchylił głowę, zbliżając się do finiszu.

– Szkoda. – Słyszała perlisty śmiech, oddalającej się coraz bardziej Nadziei. – Mogło być tak fajnie.

Uniosła dłoń, zamierzając zatrzasnąć laptop. Nie chciała już oglądać tego, co mogła mieć na żywo. Piotr przestał ją podniecać. Nie lubiła tchórzy, którzy chowają się w skorupie, przed emocjami. Zawiodła się, ale takie jest przecież życie.
I wtedy poczuła dreszcz, który przebiegł jej wzdłuż kręgosłupa i zelektryzował włosy na głowie.

Piotr przerwał samogwałt, podszedł do telewizora. Zuzka podejrzewała, że może chce skończyć na tafli ekranu, na której widnieje pewnie jej wypięty tyłek. Nie stało się tak.
Z uśmiechem spojrzał wprost w kamerkę. Po chwili w kadrze zobaczyła dłoń, z wyprostowanym środkowym palcem. Obrazem zachwiało i przez kilka sekund widziała przesuwające się ściany, podłogę, stopę Piotra. Następne były zaciśnięte palce, szybkimi ruchami pobudzające penisa, a kilka ruchów później strzał spermy i gęsty strumień przelatujący obok kamerki. Kolejny trafił dokładnie w szklane oko, odcinając obraz. Później transmisja została przerwana.

– Skurczybyk – wyszeptała.

Śmiech Nadziei zabrzmiał w uszach Zuzki, niczym najpiękniejsza muzyka.

49
  • Zuzanna Minor

    Mika,pomijajac niepochlebne komentarze,jest spoko.Jestem po 40,nic mnie nie zdziwi w relacjach międzyludzkich.To nie są dziwne,czy dziwaczne zachowania.Tak się plecie czasami,że dorośli ludzie chcą sobie udowodnić,jak są cool i twardziele…Dawaj następną część!!!!

  • Megami

    Ta historia robi się tak skomplikowana, że aż nudna. Chyba po raz pierwszy czytam opo Miki Kamaki z coraz mniejszą przyjemnością. Zuzka chyba potrzebuje psychologa, bo jej działania nie miały żadnego sensu. Co chciała osiągnąć tym filmem? To, żeby kolejny facet zaczął się nią podniecać, bo nie potrafi znieść, kiedy ktoś jej nie poświęca uwagi?

  • Jo Winchester

    Miko, muszę Ci powiedzieć, że w czasach średniowiecza zrobiłabyś ekspresową karierę… na torturach! xD

    • To komplement? 😀

      • Jo Winchester

        Jak najbardziej xD

  • aaaa

    Wiecej,Wiecej i jeszcze wiecej!!!!!! Czekam na kolejna czesc i usychaaaaaaaaaaam xd

    • Właśnie dopieszczam „Piorunka” 😀

      • aaaa

        A ja chce Fotostory i piorunka xd

  • Tony F.P.

    Hmmm… mieszane uczucia mam – nie, nie co do tekstu samego w sobie, tylko co do rozumowania Zuzki. Uważa, że zaliczyła Piotra bo zrobiła mu loda, gdy był totalnie nietomny? I jest tym usatysfakcjonowana, zadowolona z siebie, że ohoho, ależ mu pokazała? Pokazała mu, i owszem, swoje ciało – mógł się z bliska w telewizorze poprzyglądać.W dodatku niezbyt się spisała, skoro nie doprowadziła Piotra do stanu pełnej okazałości i krasy męskości. Dla mnie zachowanie Zuzy jest upokarzające dla niej samej, ale to moje osobistyczne odczucia, więc nie mam zamiaru jej pouczać – jak widać mamy zupełnie inne podejście do pewnych spraw. Piotrowi należała się surowa kara i zabaweczka w tyłku była idealnym narzędziem do jej wymierzenia, chociaż ja sama ograniczyłabym się do napojenia go soczkiem bardzo niezdrowym, rozebrania do naga, dokładnego pooglądania i zainstalowania kamerki, żebym mogła zobaczyć jego minę po wyjściu ze stanu niebytu, ale żadnych filmików – niech chłopczyna duma i dywaguje co też się wydarzyło i czy jakieś ciekawe ujęcia jego osoby nie krążą już w necie:)

    Nie lubiła tchórzy, którzy chowają się w skorupie przed emocjami”? – Przyganiał kocioł garnkowi – a ona niby co innego robiła? Pytanie, czy starczy im obojgu odwagi by odkryć swe prawdziwe oblicze i zaufać sobie nawzajem.

    Podoba mi się oczywiście, bo lubię jak coś wywołuje we mnie mieszane uczucia i zmusza do pomyślenia i postawienia się w sytuacji bohatera.

    • Martirio

      Zgadzam się w pełni.

      • Tony F.P.

        Cieszy mnie, że nie jestem odosobniona w odczuciach. Odnoszę wrażenie, że Zuza jest nieźle pogubiona emocjonalnie i trochę na opak pojmuje pewne rzeczy. Bynajmniej jej nie oceniam – wpierw dom dziecka, potem obracanie się w kręgach celebrytów, pozorów, udawania – czy kiedykolwiek, przy kimkolwiek mogła być tak naprawdę sobą i powiedzieć co czuje i myśli, mając zarazem pewność, że jest rozumiana i akceptowana? Chyba nie.

    • Jak zwykle analiza na poziomi najlepszego laboratorium 😀

      • Tony F.P.

        Mój niegdysiejszy wykładowca z chemii zdecydowanie by się nie zgodził i zapewne, jak to miał w zwyczaju, odesłał by mnie na korytarz na doczytanie:)
        Tak mam, że czytam, myślę i filtruję przez własną wrażliwość/postrzeganie/charakter, a potem takie mi właśnie analizy wychodzą:)

  • Zuzanna Minor

    Niezły numer 😉