Fotostory (XIII)

mikakamaka 09/04/2017 15:30 5 Permalink 52

Bez wstępów, bo czasu jak na biedę 😀
Miłego!

Musiała przyznać, że Piotr bardzo ją zaskoczył. Nie spodziewała się tego, co zrobił i uczuć, które wywołał. Ich relacje dawno już wykroczyły poza to, co było jej udziałem w kontaktach z innymi mężczyznami.  Nie to było najgorsze we wszystkim, lecz fakt, że zaczęło jej Piotra brakować. Zwyczajnie – fizycznie i mniej spodziewanie – psychicznie. Miała ochotę przebywać z nim, by go poznać. Zrozumieć sposób postępowania, jego względem niej, wstrzemięźliwość, dziwną niechęć do seksu.

– Seks – mruknęła zastanawiając się, jak długo jeszcze będzie jej siebie, odmawiał.

Wiedział już, że odkryła część podstępu lecz nie to, że poznała zawód wykonywany przez Piotra i to, że była zleceniem.

– I co ja mam z tobą począć? – Patrzyła w transmisję obrazu z mini kamerki, a właściwie w puste okienko. – Zatrzymać sobie nie mogę, zapomnieć tym bardziej.

Przeciągle westchnęła, podparła głowę i zamyśliła się nad skomplikowaną sytuacją.

***

– Muszę jej wszystko wyznać.

Chodził nerwowo od ściany, niczym lew zamknięty w klatce. Tak też się właśnie czuł, jak więzień własnego umysłu i tego, czego potrzebuje i pragnie. Naprzeciw marzeniom wychodził rozsądek. To on kazał zwiewać, gdzie pieprz rośnie. Z dala od  skomplikowanej kobiety. Skomplikowanej, skrzywionej i niedojrzałej psychicznie.  Podskórnie wyczuwał kłopoty. Czekały na niego bez względu na decyzję, którą podejmie.
Zatrzymał się w pół kroku oszołomiony mocą myśli, wnioskiem który wyklarował mu się w głowie. Z kieszeni szlafroka wyciągnął telefon, wybrał numer do zleceniodawcy.

– Masz to wreszcie? – Trybian nie zniżył się do wyartykułowania słów powitania.
– Nie mam i zwrócę zaliczkę, dziękując równocześnie za zlecenie. – Czuł satysfakcję, mogąc to powiedzieć temu wymuskanemu dupkowi.

Po drugiej stronie zapadła cisza, po chwili Trybian odchrząknął.

– Czy mogę zapytać czemu odrzucasz sprawę? – Nie potrafił ukryć rozczarowania w głosie.
– Nie znalazłem sposobu na odzyskanie nagrań – tłumaczył spokojnie. – Może ktoś z jej bliskiego otoczenia dotrze do zbiorów. Dla ścisłości, nie trzyma ich w sypialni. Nie znalazłem ich w  mieszkaniu.
– Rozumiem. – Rozmówca wycedził przez zaciśnięte zęby, po czym rozłączył się.

Piotra zalało uczucie ulgi. Odłożył powoli telefon, delektując się przestrzenią, która nagle powstała. Miał miejsce na to, by spróbować zbliżyć się do tej niepełnosprawnej emocjonalnie kobiety i spróbować być z nią.
Mógł przejść do działania od razu.
Raźnym krokiem ruszył do sypialni, pozbywając się po drodze szlafroka. Rzucił go niedbale na krzesło w kuchni i po raz pierwszy od zawsze, jego pedantyczna strona natury, nie ofuknęła go o niechlujstwo.
Odsunął skrzydło przepastnej szafy, sięgnął po koszulę.

– Nowy ja – zaśmiał się, czując wypełniającą serce radość.

***

Trybian długo jeszcze siedział w bezruchu, osłupiałym wzrokiem patrząc w wyświetlacz telefonu. Pierwszy raz ktoś tak bezczelnie go potraktował, odrzucając polecenie. Nienawidził tego, zbytnio kojarzyło mus się to z przeszłością, o której chciał zapomnieć. Teraz był na szczycie, miał władzę, ludzie skakali wokół niego i tak miało pozostać. Zapracował na to, poświęcił bardzo wiele.
Powróciło niechciane wspomnienie, kopiąc go w splot słoneczny, psując nastrój, zmieniając złość, w smutek.

Mateusz, jego jedyna miłość. To seks z nim utrwalił na nagraniu, a Zuzka miała przerzucić film ze staromodnej taśmy, którą kiedyś obsługiwała kamera, do komputera. Miała też przekonwertować w plik, by mógł mieć pamiątkę, odtwarzać sobie ilekroć zapragnie. Sue wykonała zlecenie, oddała mu stary nośnik i obrobione nagranie. Wtedy nie zaprzątał sobie głowy bezpieczeństwem i zagrożeniem upublicznienia płomiennego romansu. Zrobił filmem Mateuszowi wspaniały prezent i tylko to się liczyło.
Jego gwiazda powoli zaczynała błyszczeć, by wkrótce zabłysnąć pełnym światłem, uczynić go sławnym i rozpoznawalnym.
Pewnego dnia agent postawił go przed bolesnym wyborem. Kariera rozkwitała, ale był jeden warunek, który stawiał producent serialu, jednego z tych, skazanych na sukces. Trybian musiał być heteroseksualny, tego wymagał wizerunek postaci, w którą miał się wcielić. Macho i pies na baby, nie jakiś tam aktor – gej. Miał dbać o to, by widywano go ze znanymi gwiazdkami. Ładne, uśmiechnięte, seksowne dziewczyny, uwieszone na szyi, ilekroć znalazłby się w oku aparatu paparazzi. Ciosem był zakaz kontaktowania się z Mateuszem. Od tego zależało podpisanie kilkuletniej umowy, taki zapis znalazł się na jednej ze stron. Próbował mu wyjaśnić sytuację, przekonać by na niego zaczekał. Kariera nabierze pędu i przysłowiowego powietrza w żagle, wtedy wrócą do siebie, będą razem. Najboleśniejsza była reakcja Mateusza. Milczał, patrząc pełnymi bólu oczami, by spakować się i bez słowa opuścić ich wspólne gniazdko.
Trybian cierpiał, roztrzaskane serce krwawiło, umarła najważniejsza część jego wrażliwości. W przypływie szału spalił ich wspólne zdjęcia, skasował plik z nagraniem. Rzucił się w wir pracy, imprez i nawet udało mu się wdać w sztucznie płomienny romans, z partnerką z planu filmowego. Tabloidy miały używanie, zasypywały internet zdjęciami i filmikami jego kolejnych ekscesów. Był na szczycie, serce zlodowaciało, przestał czuć.
Kiedyś, po pijanemu próbował odszukać Mateusza. Przetrząsał internet, sprawdził stare numery telefonu. Kochanek zniknął, konto na facebook-u zamarło, ślad wszelki zaginął. Dzwonił do znajomych, później do ich znajomych, ale nikt nie znał losów Mateusza. Albo nie chciał dać się odnaleźć, albo umarł, jedno z dwóch.
Wtedy przypomniał mu się wspólny film i zapragnął go odzyskać. Miał nadzieję, że coś poczuje. Coś, czego dawno nie miał w sercu. Nic poza bólem, znudzeniem, przesytem wszystkiego, poza miłością.

– Nie robię kopii filmów. – Zuzka kłamała, wiedział to. – To byłoby nieetyczne. Przykro mi.

Nie uwierzył jej, zezłościła go. Wyładował się na telefonie, roztrzaskując go o ścianę, posyłając aparat rzutem w kierunku płaskiej powierzchni. To wtedy wpadł na pomysł wynajęcia prywatnego detektywa, wybrał Piotra. Nadzieja, która wypełniła mu serce tamtego dnia, zmieniła się w płonącą nienawiść teraz.

– Skurwysyn. – Myślami dusił Piotra. – Mnie się nie odmawia. Głupi fiut.

Wybrał numer, wcisnął zieloną słuchawkę na wyświetlaczu i wsłuchał się w ciągły sygnał oczekiwania na połączenie.

– Tak? – Krótko, bez przywitania, a jedynie komunikat, że rozmówca odebrał telefon.
– Mam zlecenie.
– Rozumiem. – Głos brzmiał beznamiętnie, był wyzuty z emocji. – Za pół godziny w bistro?
– Będę.

– Zajmiemy się tym. – Człowiek o kwadratowej szczęce i wąskich ustach, z których wystawała końcówka wykałaczki, przyglądał się Trybianowi. Gardził nim, ale znalazł się tu dla pieniędzy. Nie odmawiał wykonania podobnych zleceń tym bardziej, że laluś siedzący przed nim był znany i wystarczyłoby, by szepnął odpowiedniej osobie złe słowo na jego temat, a ten straciłby opinię specjalisty w swoim fachu. Poczuł satysfakcję, gdy przyszło mu do głowy, że mógłby jednym ruchem złamać temu kretynowi rękę, zgnieść dłoń. – Dwa tysiące gotówką. Z góry.

Trybian sięgnął po portfel, wyciągnął dziesięć banknotów dwustuzłotowych, podał je zleceniobiorcy.  Dołączył zdjęcie Piotra i adres zamieszkania. Dopił espresso, wstał i wyszedł. Osiłek bez pośpiechu sączył koktajl z mango, delektując się smakiem i ze znudzeniem rozglądając się po sali. Napotkał pełen zaciekawienia wzrok dziewczyny za bufetem i pomyślał, że tak właśnie wyglądają porządne kobiety i taką weźmie sobie kiedyś na żonę.

Uniósł szklankę w geście toastu i mrugnął do dziewczyny. Ta w odpowiedzi spąsowiała i schowała się za ekspresem do kawy. Co jakiś czas spoglądała na niego ponad filiżankami ustawionymi na kawiarce, by znów uciec wzrokiem.
Mężczyzna o kwadratowej szczęce postanowił wrócić tutaj dnia następnego i spróbować umówić się z dziewczyną.

***
Piotr nie powstrzymywał gwizdania. Fałszował, kalecząc melodię, lecz rozpierała go coraz większa radość i musiał jej dać, choć odrobinę ujścia.

Postanowił, że pojedzie do Zuzki i wyzna jej całą prawdę. Przyzna się do winy, będzie kajał, poprosi o przebaczenie. Nie zgodzi się jednak na seks, zaproponuje nowy początek. Randka, rozmowy o dzieciństwie, porażkach i osiągnięciach. Poznają siebie i sprawdzą, ile w ich relacji jest pożądania i jakie mają szanse na bycie razem.
Ostrożnie, bez pośpiechu, jak normalni ludzie.

Ubrał się bardzo starannie wiedząc, że Zuza zwraca uwagę, na takie sprawy. Zarzucił wełniany płaszcz na ramiona, owinął się szalikiem, na głowę założył kapelusz. Zbyt ekstrawagancki, jak na jego gust, ale Zuzka go wybrała, a on chciał jej sprawić przyjemność.

Wyszedł z mieszkania pogwizdując, zbiegł po schodach, wyszedł przed drzwi kamienicy. Z uwielbieniem zaciągnął się wilgotnym powietrzem, przymknął oczy, napawając się chłodem oblepiającym policzki. Postanowił iść do niej pieszo. W obecnym stanie nie wytrzymałby bezruchu, za bardzo rozpierała go radość, czuł energię nawet w kolanach.

– Kwiaty – mruknął do siebie, ustawiając w głowie organiczny GPS, obierając kurs kwiaciarni.

Z uśmiechem przyglądał się pracy florystyki, która starannie układała kompozycję z róż. Trzynaście, bo dla Piotra była to szczęśliwa liczba, w dodatku nieparzysta, co gwarantowało powodzenie. Mały zabobon, któremu lubił ulegać. Zostawił sowity napiwek, odebrał osłoniętą szeleszczącą folią kompozycję i frunąc prawie nad chodnikiem, skierował się do dzielnicy, w której mieszkała Zuzka.

W połowie drogi poczuł nieznośne ssanie w żołądku, postanowił coś zjeść. Kawa i kanapka wystarczą. Musiał jasno myśleć, a burczenie w brzuchu rozproszyłoby go na pewno. Pchnął drzwi bistro, skierował kroki ku bufetowi.

– Dzień dobry. – Młoda i ładna dziewczyna przywitała go z uśmiechem. – Co podać?
– Kanapkę z salami i cappuccino na podwójnym espresso. – Piotr myślami był już u Zuzki. W brzuchu łaskotało go, miał ochotę podskakiwać, czuł się lekko, radośnie.

Zapłacił, usiadł i czekał, aż dziewczyna go przywoła po odbiór zamówienia.
Bufetowa zamyślona i rozmarzona, wykonywała swoje obowiązki mechanicznie. Nie potrafiła pozbyć się spod powiek widoku barczystego mężczyzny, który mrugnął do niej z najodleglejszego kąta lokalu. Zwróciła na niego uwagę od razu, gdy tylko przestąpił próg bistro. Postawny, chłodny i opanowany. Zupełnie, jak jej ojciec kiedyś. Z pozoru zimny, uśmiechem zaszczycający innych od święta. Mama kochała go, dla córki był ostoją, stał się też wzorcem mężczyzny. Straciła oboje w wieku szesnastu lat i naturalnym było, że szukała go w każdym napotkanym mężczyźnie. Ten bardzo go przypominał, w dodatku zwrócił na nią uwagę. Wyszedł, zostawiając tęsknotę. Wiedziała, że będzie czekała na niego codziennie.

– Cappuccino i kanapka z salami, proszę. – Wezwała po odbiór zamówienia.

Wydała potrawę, szepnęła koleżance, że za chwilę wraca i wyszła na zaplecze.
Musiała pobyć sama, tak źle jej się w sercu zrobiło.

Piotr syty, lecz nieprzejedzony, opuścił bistro zastanawiając się, czy wezwać taksówkę. Miał do przejścia raptem dwa kilometry, szkoda było tracić czas na czekanie, a i miasto o tej porze było nieprzejezdne. Postanowił pokonać dzielący go od niej odcinek pieszo, nie bacząc na wzmagający się deszcz i wiatr.
Przeskakiwał kałuże, patrzył pod nogi, nie rozglądał się na boki. Szalik osłonił mu uszy, rondo kapelusza chroniło twarz przed marznącym deszczem.
Nie spodziewał się tego, co nastąpiło, gdy mijał wejście do bocznej uliczki. Czyjeś dłonie pociągnęły go w bok, rzuciły niczym lalkę, na mokry chodnik. Ledwie utrzymał równowagę, wyciągając dłonie z kieszeni. Wiązanka kwiatów wypadła mu spod pachy, potoczyła się w kierunku śmietników. Cios, który dosięgnął szczęki ogłuszył go, drugi powalił na ziemię. Deszcz padał coraz intensywniej, rozmazując krew cieknącą z rozciętej wargi. Piotr próbował się podnieść, podparł ciało ramieniem mrugając gwałtownie, by dojrzeć napastnika.

– Pozdrowienia od Trybiana. – Dotarło do jego uszu. – Jemu się nie odmawia.

Zaskoczony Piotr chciał zaprotestować, bo przecież próbował wywiązać się ze zlecenia, ale po prostu nie udało się. Nie zdążył nawet otworzyć ust. Potężny kopniak wymierzony w brzuch, pozbawił go oddechu. Kolejny padł z tyłu i tak na przemian. Po kilku następnych stracił przytomność. Mózg dla własnego bezpieczeństwa odciął odbiór impulsów nerwowych, wyłączając odczuwanie bólu, zastępując je niebytem.

Dziesięć czerwonych róż pozostało nietkniętych, dwie straciły główki. Piotr nie wiedział, że kwiaciarka przez nieuwagę, dała mu o jeden kwiat za mało. Gdyby nie to, pewnie nie leżałby teraz nieprzytomny, okaleczony, okładany ciosami ciężkich butów.
Miało być trzynaście róż, bo tylko nieparzystość gwarantowała szczęście, a jej brak przysparzał pecha.

Deszcz zmywał z celofanu błoto, odsłaniając piękno i delikatność kwiatów, które były przeznaczone dla Zuzki. Nie miały do niej trafić, ale zwiędnąć przy śmietniku, może przemarznąć w nocy.
To nie miało teraz znaczenia. Teraz działo się niedobre.

52
  • Zuzanna Minor

    Toż to istny”Ray Donovan” 😉

  • Tony F.P.

    Musiałam „przespać się” z tą częścią, żeby monitora nie zalać łzami – biedny Piotruś:((( Niedobra Mika – taki tekst na niedzielne słoneczne popołudnie! Zasiadłam w ogródku ciesząc oczy i uszy wiosną, a tu masz! Mam tylko nadzieję, że coś dobrego z tego niedobrego wyjdzie – znaczy się, Zuza przy szpitalnym łóżku, na którym leży zmaltretowany Piotr, uświadomi sobie, że po raz pierwszy w życiu naprawdę jej na kimś zależy i nie omieszka tego okazać. Takie dramatyczne wydarzenie może pomóc im obojgu przeskoczyć barierę emocjonalną i strach przed zaangażowaniem się.
    Podejrzewam, że pani bufetowa była świadkiem zdarzenia i szybko wezwie pogotowie. A fascynacja barczystym mężczyzną minie jej jak ręką odjął. Co do zemsty, to na miejscu Trybiana (szuja i padalec) bardziej bym się bała Zuzy: Piotr co najwyżej przefasonuje mu piękną buźkę, ale Zuza… he, he… Zuza wymyśliłaby coś ekstra i piękniś (tfu, tfu) pożałowałby chwili w której się urodził.

    Gdyby zawsze było różowo, to nie dałoby się opowieści czytać. Nawet ja, uwielbiająca happyendy nie zniosłabym aż takiej ilości cukru w cukrze:)

    Ciekawa jestem bardzo ile razy w tym tygodniu zaglądnę na blog w nadziei, że Mika miała gdzieś świąteczne wypieki i porządki, obowiązki rodzinne i pracowe i pisała dalszy ciąg „Fotostory”:)

  • Zygfryd

    Spodziewam się, że Piotr jak przystało na prawdziwego faceta „zrewanżuje” się w jakiś sposób miłośnikowi tej samej płci 🙂 Czekam na kolejny odcinek.

  • Cosmo

    Ciężko dać serduszko. W sumie to bardzo nie lubię tego odcinka 🙁

    • Przecież Wiesz, że u mnie nie zawsze jest różowo. Czasami trzeba oczyszczenia 😉