Fotostory (VIII)

mikakamaka 03/03/2017 23:03 6 Permalink 63

Bez wstępów, bo mi źle. Nie lubię przekazywać dalej tego, co niedobre.

Piotr czekał na Zuzkę wiedząc, że ta przyprze natarcie na jego wytrzymałość psychiczną. Odkrywał masochistyczną przyjemność w byciu podpuszczanym przez atrakcyjną kobietę widząc, jak działa to na nią. Im bardziej się wzbraniał, tym cięższą artylerię wytaczała przeciw niemu. Ciekaw był, co wymyśli tym razem. Że coś wymyśli, tego był absolutnie pewien.

Siedział w starym browarze, w którego centralnej części pomieszczenia  ustawiono kilka miedzianych kadzi. Obudowano je hartowanym szkłem, dla bezpieczeństwa klientów. Od pękatych zbiorników biegły, niczym żyły, przewody miedziane. Pięły się pionowo w górę do sufitu, podpięte pod nim poprowadziły ku ogromnemu, surowo podświetlonemu bufetowi.
Konstrukcja robiła wrażenie i Piotr pamiętał, gdy pierwszy raz odwiedził to miejsce. Skojarzyło mu się wtedy z wejściem do brzucha wieloryba. Rurki wyglądały jak żyły, kadzie  z piwem, niczym serce.
Teraz delektował się mętnym, słabym piwem, zachwycając się świeżością kwaskowej woni. Wybrał wygodną kanapę, rezerwując ją dużo wcześniej. Była odsunięta od głównego przejścia między stolikami, z widokiem na wejście czyli tak, jak lubił najbardziej.

Gdy Zuzka weszła do lokalu, kilka par oczu zarejestrowało ten fakt i nie był to tylko męski wzrok. Aż mu w gardle zaschło na widok długich nóg obutych w wysokie szpilki i wyjątkowo, obcisłego, przewiązanego w pasie grubym pasem płaszcza. Wyglądała pięknie mimo, że nie ubrała niczego wyzywającego. Po prostu emanowała seksapilem lecz przypuszczał, że i odziana w worek jutowy, wyglądałaby dobrze.
Nim wstał, sygnalizując swoją obecność dał sobie chwilę na kilka głębszych oddechów i przygotowanie się do udawania braku bystrości umysłowej.
Uniósł dłoń i pomachał Zuzce, ona z uśmiechem skierowała się ku niemu, rozpinając po drodze płaszcz.

– Witaj. – Pochyliła się, podając policzek do pocałunku. Włosy upięła wysoko dzięki czemu szyja przyciągała wzrok smukłą linią. – Ciekawe miejsce.
– Poczekaj, aż spróbujesz piwa warzonego na miodzie. – Odebrał od niej płaszcz, przewiesił na oparciu kanapy. – Myślę, że dzięki dzisiejszej wizycie tutaj, polubisz piwo. – Zamówię ci. Zdasz się na mnie?
– Z rozkoszą – powiedziała to cicho, mrużąc przy tym oczy.

Nie pytał o więcej. Wstał i skierował kroki do baru.

– Proszę. – Ponownie podsunęła do Piotra tablet. Nie czekała nawet, by usiadł, tak była niecierpliwa jego oceny. – Bez retuszu i upiększania. Tak jak chciałaś.
– Coś jednak zrobiłaś. – Pochylił się nad ekranem, podziwiając efekt jej pracy. – Takie głębokie kolory i cienie. Fantastyczne.

Czuł się głupio patrząc z nieukrywanym zachwytem na swoją podobiznę. W zdjęciu było jednak coś, co nie pozwalało oderwać odeń oczu. Fascynowało czymś nieuchwytnym, zatrzymywało spojrzenie na dłużej.

– Kilka filtrów i inne takie. – Machnęła lekceważąco dłonią. – Czyli zakładasz konto na portalu randkowym. – Upiła łyk, znów kryjąc się za szklanką z trunkiem. Wolała nie mówić zbyt wiele, by nie palnąć głupstwa, nie skompromitować się. – I czego będziesz szukał? Kogo?

Mężczyźni w jej życiu byli zazwyczaj bardzo skupieni na sobie. Na własnej karierze, wyglądzie, w końcu na doznaniach seksualnych. Przywykła do tego, że mówią o sobie, krążąc wokół własnej kariery, a w końcu i fiuta. Piotr był pierwszym, który nie chciał od niej seksu, więc nie wiedziała, jak się do niego dobrać. Miała nadzieję, że może to, co opowie o sobie, da jej wskazówki, pomoże opracować klucz. Po to tutaj przyszła, z tego powodu ubrała się w najlepszą sukienkę.

– Czego szukam? – Rozparł się wygodnie na siedzeniu, zarzucając ramię na oparcie kanapy. Koszula napięła się na jego piersi, uwydatniając proporcjonalną budowę ciała. Po raz kolejny Zuzka złapała się na pełnej samokrytycyzmu myśli, że tak bardzo niecelnie oceniła go przy pierwszym spotkaniu. – Myślę, że tego, co wszyscy. – Upił łyk piwa, spojrzał na nią ale widziała wyraźnie, że myślami błądzi gdzieś daleko. – Normalności, spokoju i śmiechu, a w efekcie rodziny. I bezwzględnej wierności. – Tu zogniskował na niej wzrok, w efekcie czego skurczyła się w sobie.  – Niczego niezwykłego, ale prosty człowiek ze mnie, jak większość facetów.

Mrugnął do niej okiem, łagodząc to co powiedział, a co miało zapaść w Zuzkę głęboko.

– Widzę, że posmakowało ci miodowe piwo. – Bez pytania wyjął spomiędzy jej palców cienką, wysoką szklankę. – Czas na coś bardziej finezyjnego.

– Odszczekuję to, co powiedziałam o piwie. – Osuszyła już trzecią szklaneczkę. – Są takie świeże i bogate w smaku.
– Cieszę się.

Piotr obserwował stopniowe rozluźnienie Zuzki. Gdy przyszła tutaj dzisiaj, była uśmiechnięta niczym gwiazda filmowa, ale nie mówiła tego, co myśli, większość zatrzymując dla siebie. Po czterech małych piwach rozmawiała coraz swobodniej, nie zadając pytań, niczym reporterka. Co więcej, zaczęła opowiadać o sobie.

– Największym marzeniem, jakie udało mi się spełnić, były studia. – Przechyliła głowę, sącząc piwo maleńkimi łyczkami. – Poczułam się, jakbym złapała pana boga za nogi. – Uśmiech posmutniał, odstawiła szklankę. – A później było wielkie bum i połknął mnie wielki świat. – Zamilkła.

Nie wyglądało na to, by myślała o tym, jak o darze od boga. Raczej o rozczarowaniu złotym jajkiem, które okazało się być fałszywką, może nawet zbukiem.
Piotr doznał olśnienia tak intensywnego, że aż zakrztusił się piwem, które przełknął, chcąc równocześnie coś powiedzieć. Rozkaszlał się, odstawiając z impetem szklankę.

– Ręce do góry! – Zaśmiała się, odciągając go od oparcia do pionu i robiąc miejsce, by klepnąć w plecy. – Wyprostuj się, to się przełyk naciągnie i łatwiej opanujesz kaszel.
– Dziękuję. – Otarł łzy, rozbawił tym sam siebie. – Jak dziecko. Zakrztusić się piciem.
– Nie przypominasz mi dziecka. – Nie odsunęła się od niego, przylegała piersią do ramienia. – Przypominasz mi ciastko, na które mam ochotę. – Zaśmiała się, ocierając się kolanem o jego udo.

Widział, że jest lekko wstawiona, więc mógł zrobić już tylko jedno.

– To mam dla ciebie piwo, które będzie pasowało do twojego nastroju. – Starał się nadać głosowi wesołe brzmienie, choć nie było mu wcale do śmiechu. – Czekoladowe, o imbirowym posmaku.

Wymyślił na poczekaniu, by mieć pretekst do podniesienia się z kanapy, a tym samym zwiększenia dystansu. Starał się uspokoić choć wiedział, że zamierza zagrać bardzo nieczysto. Nie miał wyjścia, a klient robił się niecierpliwy. Zamknie sprawę, to przejdzie z Zuzą na inny poziom znajomości. Im szybciej odzyska nagrania, tym prędzej nastanie ten czas.
Przy kontuarze sięgnął po słomkę, udał że nie widzi zniesmaczonego wzroku barmana. Na tablicy za plecami chłopaka wisiał napis: „Jeśli chcesz pić naszego browara przez słomkę, to lepiej nie pij go wcale i zmień lokal.”

– To dla kobiety. – Uśmiechnął się przepraszająco. – Nie chce sobie rozmazać szminki. Ja mam ją jej później rozmazać.

Barman zerknął niechętnie ponad ramieniem Piotra i w sekundzie zmieniła mu się mimika. Zaskoczenie, zachwyt, zazdrość i zrozumienie, utworzyły błyskawiczny ciąg drgnięć mięśni na twarzy człowieka. Tę chwilę Piotr wykorzystał na wrzucenie maleńkiej, białej pigułki.

Czas na plan „B”. Tak trzeba. – Usprawiedliwiał się przed sobą, czy raczej upewniał w podjętej decyzji.

Pół godziny później patrzył na rozmyte spojrzenie Zuzanny. Mówiła urywając zdania, w końcu w połowie słowa gubiła myśl. Oparła głowę na ramieniu Piotra, przymknęła oczy. Uśmiech nie schodził jej z ust. Dłońmi błądziła po torsie Piotra i niżej, między udami.
Piękna, bezwolna, całkowicie poddana mu. Teraz musiał już tylko zawieźć ją do mieszkania i przetrząsnąć je, odnaleźć nagrania, zamknąć sprawę.

– Pójdziemy już. – Sięgnął po torebkę. – Piwo ci smakuje, ale widać że również szybko powala.

Zastanawiał się, po co to mówi. Nie zapamięta ani jednego słowa, nie będzie pamiętała nic od momentu, gdy tabletka zaczęła działać.
Wysypał wszystko z torebki, włożył tablet do etui, a w nim do torebki. Przebiegł wzrokiem po bibelotach na blacie stołu, nie zauważył portfela ani niczego, co by mówiło, gdzie mieszka. Zgarnął wszystko wprost do torebki i zdjął z oparcia płaszcz. Ze zgrozą stwierdził brak kieszeni, nie wymacał niczego, co powiedziałoby mu, gdzie Zuzka mieszka. Wpadł na pomysł, że może w tablecie znajdzie jakieś informacje lecz okazało się, że ma blokadę numeryczną ekranu. Podobnie sprawa miała się z telefonem.
Zaklął pod nosem i nałożył Zuzce rękaw płaszcza na jedno ramię, z drugim mając o wiele większy kłopot.

– No to utrudnienia – mruknął zawiedziony. – Konrad, potrzebuję informacji – rzucił w słuchawkę telefonu zamówienie. – Wyślij mi to esemesem.

W odpowiedzi Zuzka uśmiechnęła się, przyciągając go wolną ręką ku sobie, wplatając mu we włosy palce. Uniósł ją siłą do pionu, zapiął płaszcz, zarzucił jej torebkę paskiem przez szyję.
Pociągnął ją za sobą na dwór, wsadził na tylną kanapę zaparkowanej przed wejściem taksówki. Podał adres mieszkania, zajmując miejsce obok Zuzki.

– Widzę, że piwo pani smakowało. – Kierowca mrugnął do niego porozumiewawczo.
– Aż za bardzo. – Piotr bił się z myślami, jak można być tak lekkomyślnym, by wyjść z domu bez dokumentów.

Wspinaczka na drugie piętro, była katorgą. Zuzka robiła wszystko, by zawisnąć na nim ciałem, uwieszając mu się na szyi, lub odmawiając marszu w górę. W połowie pierwszego piętra usiadła na schodach oznajmiając głośno, że musi się zdrzemnąć. Pięć schodów wyżej chciała siku, więc wymyśliła, że załatwi się w najbliższym mieszkaniu. Piotr w ostatnim momencie złapał jej dłoń, nie pozwalając nacisnąć na dzwonek.
I tak był pewien, że przynajmniej w trzech mieszkaniach nasłuchiwano, ktoś też przytknął oko do judasza i obserwował ich. Usłyszał szczęknięcie zamka, jakby zabezpieczano się przed nimi. W końcu zrezygnował z namawiania Zuzki by szła po dobroci. Przykucnął, złapał ją za uda poniżej pośladków i zarzucił sobie na ramię, niczym worek kartofli.

– Jak neandertalczyk – sapnął, pokonując ostatnią prostą w górę. – I tylko finał będzie nie ten.

Oparł Zuzkę o  drzwi, dociskając do nich sobą. Wygrzebał z kieszeni swojego płaszcza klucz, który w taksówce wymacał w torebce Zuzki. Wetknął go w zamek, odblokował. Zuzka w tym czasie mówiła mu świństewka, obejmując ramionami, ocierając się o niego biodrami.
Znów zarzucił ją sobie na ramię, zamknął za sobą drzwi kopniakiem, po czym zaniósł ją wprost do sypialni i rzucił na miękkie łóżko.
Cel osiągnął, teraz pozostało jedynie odnaleźć materiały dla klienta.

Jakkolwiek Piotr był bystrym i sprytnym detektywem, to towarzystwo Zuzy rzuciło mu się lekkim zaćmieniem na umysł. Nie zauważył on bowiem mrugającej na czerwono lampki przy drzwiach wejściowych, oraz tych prowadzących do sypialni, łazienki i salonu połączonego z kuchnią.
Zaćmiły go długie nogi Zuzki i obcisły materiał sukienki więcej zdradzający, niż osłaniający. Gdy padła na łóżko zauważył bystrym okiem górę koronki pończoch, która wyjrzała spod krawędzi sukienki.

– Kurwa mać – warknął zaciskając zęby, kierując kroki ku szafie w rogu pokoju.

63
  • Lesiu

    Super opowiadanie:)

  • Jo Winchester

    No to kiedy pogrzeb Piotra? ?? Zuza go teraz zabije.

    • Moje kobiety są troszkę bardziej skomplikowane 😉

      • Jo Winchester

        Będą wyrafinowane tortury? 😉

  • Tony F.P.

    Podzielenie się niedobrym zmniejsza na sercu i w głowie ciężar tego niedobrego – mam nadzieję, że Twoje źle, Miko, szybko minie. Na rozśmieszenie polecam recenzję Ciemniejsza strona Greya – Recenzja #255 – YouTube- cudo.
    No, Piotruś, obawiam się, że czekają cię niemałe kłopoty. Jak Zuza obejrzy nagrania i zorientuje się w czym rzecz, to szanse na przeniesienie znajomości na wyższy poziom będą znikome. Nawarzyłeś sobie piwa – tak pyszne jak w browarze, to ono na pewno nie będzie, a wypić będziesz musiał. Nie chcę cię straszyć, ale ta pigułka gwałtu to ci w gardle stanie. Żal mi się Zuzy zrobiło – my wiemy, że Piotr naprawdę się nią interesuje, ale ona będzie czuła się zraniona i upokorzona. Niełatwo będzie odzyskać jej zaufanie i przekonać co do szczerości swych intencji. No i ciekawe, czy Piotr znajdzie zdjęcia klienta – wygląda na to, że Zuza jest ostrożna i przewidująca. Aj, jaj, to się porobiło.