Fotostory (IX)

mikakamaka 10/03/2017 22:38 3 Permalink 56

Zmniejszyła się ilość wpisów, ale nie bez przyczyny. Multum pracy nad treściami i zmiana wielu aspektów tej strony. Wolę nie zdradzać nic więcej, ale już ciesze się na nową odsłonę. Skończy się ten etap, będzie można poważniej myśleć o pisaniu. Wielu z Was wie, że marzę o tym od momentu założenia bloga, jeszcze na blogspocie.
Ten tydzień dał mi w dupę również przy pomocy dnia kobiet 😀 Pierwszy raz byłam po pracy w lokalu tak zmęczona, że było mi niedobrze, miałam ochotę zwymiotować. Praca w gastronomii jest super, ale stresuje mocno. Nie będę o tym pisać tutaj. Któraś z postaci będzie o tym mówiła i myślała 😀
Dziś kolejny odcinek „Fotostory” i smutno mi, że tak długo musieliście czekać.

– O mój boże. – Zuzka tarła skronie, czując ból rozsadzający jej czaszkę.

Miała problem z połączeniem wspomnień, dopasowaniem ich do siebie. Rozglądała się po mieszkaniu zastanawiając, skąd się tutaj wzięła, co działo się wcześniej. Senne i zamglone obrazy poczęły wydostawać się z umysłu. Przewijała się w nich twarz Piotra.
Ciepłe uczucie, które ją zalało myśląc, było czymś nowym w palecie odczuć, które wiązała z przedstawicielami płci męskiej.
Pamiętała, że piła z nim piwo i że smakowało jej o dziwo. Rozmawiali, ona się nawet zwierzyła odrobinę i sprawiło jej to przyjemność. Alkohol rozluźnił ją, trochę się do Piotra kleiła i koniec. Wspomnienia urwały się, jak nożem uciął, a przecież nie wypiła aż tak dużo.
Powoli wstała z łóżka, znów załupało ją w głowie. Zaklęła pod nosem, powoli obeszła wszystkie pomieszczenia. W mieszkaniu była sama. Piotr wyszedł, zostawił ją samą, a może przekazał komuś do dostarczenia. Na przykład taksówkarzowi.

– Nie, nie zrobiłby tego. – Otworzyła szafkę nad zlewem, sięgnęła po szklankę, nalała do niej wody z kranu. – Zbytnio odpowiedzialny facet z niego. Z resztą mogę to sprawdzić, ale za chwilę. Najpierw aspiryna.

Wrzuciła musująca tabletkę do szklanki, po chwili następną. Zapatrzyła się w kaskadę bąbelków buzujących nad powierzchnią wody.
Lubiła mówić do siebie. Lepiej się czuła słysząc czyjś głos nawet, gdy był on jej własnym. Czasami zastanawia się, czy nie przyprowadzić do domu jakiegoś zwierzaka, by mieć obok siebie żywą istotę. Na myśleniu kończyło się, nigdy bowiem nie podjęła ostatecznej decyzji.
Przełykała chłodne porcje kwaskowo gorzkiego napoju, wyobrażając sobie, że naprawia on zniszczenia wywołane alkoholem. Z kubkiem jogurtu podreptała do pokoju służącego jej, jako salon i z laptopem na kolanach rozsiadła się na kanapie.
Jadła, czekając na rozruch i załadowanie się aplikacji. Załączyła odtwarzanie nagrania z dysku.
Zobaczyła siebie niesioną przez Piotra. Zarzucona na jego ramię i przytrzymywała dłonią za pośladki. Patrzyła na ten obraz nie wiedząc czy śmiać się z siebie, czy wstydzić stanu, do jakiego się doprowadziła. Postanowiła pomyśleć o tym później, gdy umysł będzie bardziej jasny, myśli klarowne. Nabrała łyżeczkę jogurtu i nie spuszczając wzroku z ekranu wsadziła ją do ust. Poczuła zażenowanie widząc, jak Piotr rzuca ją na łóżko, niczym lalkę. Rozpiął jej płaszcz i obracając na bok wyjął jej ramię z rękawa. Obrócił na drugi bok, wyciągnął spod niej okrycie. Zauważyła że zamarł, przyglądając jej się z góry. Bezwiednie nabrała kolejną łyżkę jogurtu, wpakowała do ust z zamiarem przełknięcia. Nie przełknęła. Zamarłą obserwując poczynania Piotra. To, jak podchodzi do szafy, przegląda jej zawartość. Uklękła przy łóżku, zagląda pod nie, później przetrząsa salon i kuchnię. Z każdą minutą jego ruchy stawały się bardziej nerwowe, jakby stresował się tym, że nie może czegoś znaleźć. Stanął na środku salonu i podpierając się pod boki, zaczął się rozglądać.

I wtedy Zuzka doznała olśnienia. Piotr znalazł się w jej mieszkaniu, bo chciał w nim coś odszukać. Nie z ciekawości zaglądał do szafek. Miał ewidentnie jasno określony cel.  Upił ją, by znaleźć się z nią w mieszkaniu i mieć swobodny dostęp do pomieszczeń. Nie wiedział o monitoringu mieszkania, bo mało kto robi takie rzeczy. Ona akurat lubiła nagrywać siebie z kochankami i to w tym celu umieściła kamerki. Nagrywanie włączało się przy pomocy czujnika ruchu i automatycznie zapisywało obraz na dysku.

Piotr wrócił do sypialni, położył się obok Zuzki. Przez dłuższą chwilę przyglądał jej się tylko, w końcu uniósł dłoń, odgarnął jej z twarzy pasmo włosów. Zrobił to tak delikatnie i zmysłowo, że aż pochyliła się do przodu, zawisając twarzą kilkanaście centymetrów od monitora. W brzuchu zawiązał jej się supełek, a może rozszalała się w nim chmara motyli. Piotr obniżył dłoń, sunąc palcami od brody, przez szyję i na dekolt. Zrobiła to samo czując, jakby to on ją dotykał. Zagryzła wargę widząc, że opuszkami muska szczyt jej piersi, obejmuje dłonią jedną z półkul, po chwili drogą.

– I przegapiłam taką okazję – jęknęła, zła na siebie. – Przez piwo…

I tu, jak grom z nieba uderzył w nią wynik czystej kalkulacji. Wypiła trzy, może cztery małe piwa. Nigdy nie należała do osób ze słabą głową, więc nawet cztery duże, nie powinny jej powalić, pozbawić świadomości.

– O żeż ty obłudniku. – Ciśnienie podskoczyło jej momentalnie, wnioski nasunęły się błyskawicznie.

Potrzebowała dowodów, dla potwierdzenie podejrzeń. Odłożyła laptop, ubrała spodnie, golf i kurtkę. Chwyciła plecak z portfelem i zamykając drzwi, wezwała telefonicznie taksówkę. Nie umyła wczoraj zębów, nie zmyła makijażu. Była brudna, ale o dziwo miała to głęboko w dupie. Musiała dowieść prawdy i ten cel wydał jej się bardzo realny. Dawno nie czuła aż tak intensywnie i fizycznie potrzeby zrobienia czegoś. To było nowe, namacalne uczucie. Mimo rozedrgania i pączkującej złości, kiełkowała w niej również ekscytacja.

– Na Sądecką, poproszę – rzuciła, wsiadając do samochodu.
– Się robi. – Mężczyzna zachłannie przyglądał się jej odbiciu we wstecznym lusterku. Podobała mu się w obcisłej bluzce, podkreślającej piersi. Gniewna, ostra suka. Taka, jakie lubił. Widać było, że jest świetna w łóżku. – Poczekam na panią, odwiozę później do domu. – Zaproponował ostrożnie. – Może pozwoli się pani zaprosić na kawę.

Zuzki nie zaskoczyła propozycja, przywykła do podobnych zachowań. Spojrzała mężczyźnie w oczy, spodobał jej się widok. Lubiła zdecydowanych i odważnych facetów, tylko z takimi szła do łóżka. Błysk w oku i twarde spojrzenie. Bez mrugnięcia okiem oceniane szanse na powodzenie. Widziała, że i z nim mogłoby być ciekawie i tylko ukłuła ją, czy właściwie olśniła myśl, że zwyczajnie nie ma ochoty na przygodny seks. Chciała Piotra, a ten podstępnie kombinował coś i musiała odkryć co.

– Może innym razem. – Uśmiechnęła się chłodno i odwróciła twarz ku oknu.

Kierowca nie podejmował już tematu, widział że nie ma sensu. Po kilku latach jazdy taksówką poznał się na ludziach lepiej, niż niejeden psycholog. Wiedział, że on sam jest w typie zgrabnej blondynki, lecz zauważył coś jeszcze. Była czymś zaaferowana. Czymś, a raczej kimś. Innym mężczyzną. Wrzucił jedynkę i zamyśliwszy się nad swoim ostatnim nieudanym związkiem, którego początek miał miejsce w tym właśnie wozie i ruszył pod wskazany adres.

Pół godziny później Sue opuściła centrum handlowe, w którym odwiedziła tylko jeden sklep. Euroapteka, to tam skierowała kroki i na jednej z półek znalazła narkotest. Badawcze spojrzenie, którym obrzucił ją sprzedawca, zmieniło się w pełne zrozumienia, dla potencjalnego gwałciciela. On sam brzydził się gwałtem, ale kupująca test kobieta emanowała takim seksapilem, że i diabła mogłaby skusić do najgorszych czynów.

Zuzka pojechała do studio, po drodze zbaczając jeszcze do ulubionej kafejki. Kupiła kawę i kanapkę na ciepło.  Dziewczyna w bistro spoglądała na Zuzkę ukradkiem. Też chciałaby tak wyglądać, ale natura poskąpiła jej atrybutów kobiecości, nie uczyniła z niej chodzącego spełnienia marzeń każdego mężczyzny. Pomyślała, że to niesprawiedliwe, by jeden człowiek dostał aż tyle. Piękną twarz, idealną figurę, burzę włosów w fascynującym odcieniu i świetny gust. Chyba, że miała ubierającego ją stylistę.

– Dwadzieścia pięć złotych. – Podsunęła po ladzie, w kierunku Zuzki torbę z zamówieniem, z zazdrością obserwując smukłe palce, którymi ta wyciągała banknot z portfela.
– Do trzydziestu proszę.
– Dziękuję. – Odrobinę cieplej spojrzała na Zuzkę, wydając resztę. – Życzę miłego dnia.
– Nawzajem.

W studio Zuza skierowała się wprost do toalety. Nasikała do plastikowego kubeczka i odpakowała test. Zauważyła, że trzęsą jej się ręce. Była zdenerwowana, podświadomie czując, co odczyta z koloru wyniku testu. Nadgarstek rozbolał ją nie od potrząsania torebką zawierającą odczynnik, barwa potwierdziła przypuszczenia.

– Ty… – szukała wystarczająco obraźliwego epitetu. – Ty karaluchu!

Schowała woreczek do  plecaka, postanowiła zaszyć się w studio.
Musiała przemyśleć sprawę, choć pierwszą myślą była ta, by jechać do Piotra, wykrzyczeć mu swoje myśli w twarz, kopnąć w krocze i…

– I co dalej? – Odchyliła się w fotelu na kółkach.

Nie próbowała nawet symulować wykonywania pracy. Klienci będą musieli poczekać. Przeprosi ich, przesunie terminy, dorzuci usługę ekstra.
Pierwszy raz spodobał jej się mężczyzna psychicznie i co? Okazuje się być podstępną żmiją. Mogłaby go zbluzgać, wyzywać, zmieszać z błotem, ale nie chciała tego. Pragnęła czegoś z goła innego. Chciała się odegrać, pokazać mu, że nie jest prostą, nieskomplikowana jednostką. Zapragnęła zdominować Piotra i nawet zamrugał w jej umyśle plan zemsty tak słodki, jak może być miód i karmel. Słodki w swym smaku dla niej, gorzki dla Piotra, ale nie do końca. Jeśli i on podejmie pałeczkę, to ta gorycz może okazać się słodką rozkoszą.

– Dasz radę, panie Piotrze? – Rzuciła w eter, sięgając po telefon. – Byłoby miło, gdybyś przyjął obelgę, którą i mnie zaserwowałeś.

Wybrała kontakt z książki w telefonie i wcisnęła ikonkę zielonej słuchawki. Czekała na połączenie, rozmyślając o skomplikowaniu własnych myśli i odczuć względem Piotra. Skomplikowaniu, które doświadczała po raz pierwszy w życiu. Doszła do wniosku, że gdyby był zwyczajnym facetem, to nie zainteresowałby jej. Od dawna interesowała się wyłącznie ładnymi samcami, a Piotr był co najwyżej przeciętnej urody. Coś w nim przebijało swą intensywnością odbiór innych mężczyzn. Strona wizualna schodziła na plan dalszy. Dotychczas nie rozumiała stwierdzeń, którymi nabrzmiała literatura, czy choćby informacje medialne. Nie mieściło jej się w głowie, że brzydal może być piękny. „Tak brzydki, że aż fascynujący”, tak brzmiało to stwierdzenie. Piotr może i nie był brzydki, ale do samców wybitnej urody nie należał. Było w nim jednak tak dużo magnetyzmu, tajemniczości, zagadek i skumulowanego zapachu przeładowanego testosteronem, że mimo iż nie próbował nawet pokazać się jej w lepszym świetle, to widziała go tak intensywnie, patrzyła tak zachłannie, że niejeden gwiazdor filmowy mógłby pozazdrościć Piotrowi. Zuzka doszła do dziwnej prawdy, że seksapil i piękno człowieka nie są wyznaczane przez zewnętrzną powłokę, ale przez jego zachowanie, ruchy i emanację myśli i poglądów.
Piotr kusił, podniecał i krył tajemnice.
Odrzucał jej względy i omamił narkotykiem, by dotykać tak bardzo intymnie.

– Cześć Igor. – Leniwie wyartykułowała w ucho automatycznej sekretarki byłego kochanka. – Mam sprawę i muszę ci ją przedstawić. Mam sprawę dla prywatnego detektywa. Oddzwoń, proszę.

56
  • Megami

    Ohh, robiłam dziś na zajęciach eksperymenty z narkotykami 😀
    Szkoda mi Zuzy, nawet ona nie zasługiwała na tabletkę gwałtu w piwie… A jeszcze bardziej mi szkoda, że ma taką urodę. Sama się nasłuchałam miliona chamskich odzywek, kiedy założyłam w lato sukienkę bez ramiączek. Albo kiedy założę niezbyt wysokie koturny i obcisłe spodnie. Nie można się przebić przez miasto bez chociaż jednego szowinistycznego tekstu. Zdarzają się też miłe komplementy, ale to rzadkość.
    A Zuza, wciągnięta w świat wymuskanych celebrytów, zapewne na samym początku także czuła się zagubiona i obrzydzona tym wszystkim. Dopóki nie odkryła, że może mieć z tego jakąś korzyść dla siebie…. 😀

  • Jo Winchester

    Dlaczego mam wrażenie, że dostanie namiar na Piotra??? xD

  • Tony F.P.

    No, no – piłka w grze. Coś mi się zdaje, że to będzie ostra rozgrywka. Zuza nie jest w ciemię bita, Piotr też nie od macochy – oj, wióry polecą. Bardzo jestem ciekawa, czy Piotr da się złapać w sidła. I co Zuza wymyśliła. I… hi, hi… jakiego detektywa poleci jej Igor:)
    Niech Ci nie będzie smutno, Miko – oczekiwanie wzmaga apetyt, a i przyjemnościom nie grozi spowszednienie. Życzę udanej realizacji wszelkich planów.