Pałka (IV)

mikakamaka&Babeczka 05/03/2017 10:26 2 Permalink 3

Coś na niedzielę 😀
Nie jedno słowo, ale wiele 😉

3
  • Tony F.P.

    Po opisie czekoladowej róży skłaniałbym się ku zdaniu Zuzanny: Kaśka-Mika. Ale pewna nie jestem i to mi się podoba. Myślę, że autorkom również:) I że to dla nich dowód, że wcale nie tak łatwo je zaszufladkować. Że niby Mika zawsze tak, a takie wątki, to na pewno Babeczka. Nie ma tak łatwo. Tym bardziej, że pisanie tak trochę na przekór sobie, to niezłe ćwiczenie literackie. A propos czekoladowych cudeniek, to nigdy nie zapomnę trupiej czaszki z czekolady w Londynie i penisów (różnego rozmiaru) dumnie prężących się na półce sklepu z czekoladą w Pradze. Dla panów też „coś” było:)

    Marcin chyba sam siebie zadziwił swoimi poczynaniami, ale trudno się domagać zdrowego rozsądku, gdy namiętność i hormony z lat nastoletnich dochodzą do głosu. Akcja na balkonie boska… he, he… w pokoju zresztą również. Bardzo jestem ciekawa jak to widzi Kaśka. Świetne jest to przesunięcie w czasie punktu widzenia obu stron – zaostrza apetyt na ciąg dalszy historii.

    Przemyślenia/retrospekcje Kaśki w temacie jej życia i macierzyństwa też mi „Miką pachną”, ale wziąwszy pod uwagę, że obydwie autorki mają dzieci, to na dwoje babka wróżyła:) Nic innego, tylko siedzą razem (wirtualnie) i piszą:) Ku naszej czytelniczej radości.

  • Zuzanna Minor

    Marcin-Babeczka,Kaśka-Mika?