Pieprz i słódź cz. VI

Praca, praca, praca. Dużo obowiązków i wciąż w niedoczasie. Nikt, kto nie rozkręcał lokalu gastronomicznego, nie jest w stanie wyobrazić sobie ogromu obowiązków do wykonania, poprzedzających otwarcie go i tych po otwarciu. Działaliśmy dopiero od tygodnia, a czułem się jakby minął miesiąc. Przypominało to machinę. Dobrze naoliwioną, lecz wpadały w jej tryby kamyki i wtedy skrzypiała, rzęziła  i ...

Pieprz i słódź cz. V

Od razu mówię, że pomysł był Laid_back i gdy mi go poddała, śmiałam się. Jest świetny. Całusy l_b! Praca w restauracji zaowocowała wyjazdem za granicę. Zuza nauczyła mnie bardzo wiele. Zawodu uczyłem się pracując, z Zuzą skupiliśmy się na innej sferze. Nocne igraszki przeniosły się do jej mieszkania i nie ograniczyły się do sypialni. Odkrywała przede mną świat ...

Pieprz i słódź cz. IV

Wczoraj nic nie dodałam i czułam się, jak narkoman na odwyku. No to pora na Telesfora. Trochę seksu w kuchni? Czas na deser ;-)Sprzątałem jeszcze długo po północy. Gotowe ciasto schowałem wraz z miską do lodówki, mając nadzieję, że nikt nie będzie pytał po co ono i kto je uczynił.Spałem, jak dziecko. Obudziłem się jednak ...

Pieprz i słódź cz. III

Do porannej kawy? To taki bardziej domowy sposób na pizzę, z tą oliwą ;-).- Najpierw natłuszczasz prawą dłoń oliwą, lewą będziesz trzymał miskę. - Polała obficie swoją rękę.Moja nadal tkwiła oklejona mąką unieruchamiając mnie, biodra były przy jej pośladkach, od których starałem się choć trochę odsunąć, by nie dziabać jej nachalnie. Tętno mi szalało szczególnie, ...

Pieprz i słódź cz. II

Coś mi się wydaje, że ta seria(l) pociągnie się trochę.Spać nie mogłem ni cholery.Co to miało być, to liźnięcie? No dobra, chciała mnie sprowokować, ale żeby tak na obcego chłoptasia, bo tym musiałem dla niej być, wyskakiwać z językiem?!Nie do końca to pojmowałem, ale nakręciłem się tą jawną prowokacją i z namiotem w spodniach leżałem ...

Pieprz i słódź cz.I

Dla laid_back, która poddała ten pomysł.Zachciała pieprzenie plus jedzenie :-)Dla Ciebie Laid! Właśnie skończyłem naukę w technikum. Technikum gastronomiczne, które ma mi dać zawód na całe życie. Będę pichcił i karmił, ku uciesze karmionych.Z takim nastawieniem opuściłem mury szkoły, ze świstkiem w dłoni i gorącą nadzieją w sercu.Rzeczywistość przywitała mnie ciosem w splot słoneczny ...